Strój spiski

Na samym wstępie należałoby zadać pytanie, gdzie dziś można jeszcze spotkać czyste, nie skażone nowoczesnością stroje spiskie. Mimo, że taki strój funkcjonuje na obszarze Spisza, głównie kultywowany przez zespoły regionalne, lub noszony z okazji uroczystości rodzinnych, to jednak nie jest już w takim użyciu, jak to było sto lat temu. Dziwne byłoby, gdyby było inaczej, wszak żyjemy już w zupełnie innych czasach i innej rzeczywistości i nie jest możliwe, aby świat się zatrzymał, a tym bardziej w dziedzinie strojów i ubrań. I oczywiście nikt tego nie wymaga, ani nie oczekuje. Dzisiejsze stroje są dużo bardziej wygodne, funkcjonalne a przede wszystkim różnorodne.

Ważne jest jednak, aby dziedzictwo po przodkach zachowywać, pamiętać o nim, gdyż w jakimś sensie wpływa ono na nasze dzisiejsze życie, kulturę i obyczaj. Tak też jest i ze strojem. Z badań E. Starek, prowadzonych w latach pięćdziesiątych XX wieku, wynika, że już wtedy, ludowy strój spiski należał do rzadkości. Ludność chowała do skrzyń i szaf „stare rzeczy”, zastępując je nowoczesnymi, kupio­nymi w mieście ubraniami. W oparciu o to, co E. Starek zdołała u ludzi znaleźć, oraz opierając się na rozmowach z nimi, zrekonstruowała przeszłość stroju aż po ok. 1870 rok. Niebywałe, prawda? To wszystko bardzo szczegółowo zapisała i zilustrowała ( Strój spiski, Poznań 1954). Jej dzieło to dziś niezwykle cenna analiza spiskich strojów, jakie zachowały się na terenie 14 wsi polskiego Spisza. Można w nich odkryć wielkie bogactwo zdobień, pomysłowość formy, ciekawe zestawienie kolorystyczne, a przede wszystkim funkcjonalność. Ważne także, że ubrania te wykonywano samodzielnie, począwszy od materiałów, poprzez szycie i zdobienia. Zarówno koszule jak i portki czy sukmany wyrabiano z płótna i sukna domowej roboty oraz szyto przez miejscowych wytwórców. Skóry owcze na serdaki wyprawiano także w gospodarstwie. Stąd najstarsze serdaki były białe ze skór niebarwionych. Także kierpce, tzw. „spyrcoki” noszone jeszcze do 1905 roku, sporządzali sobie sami gospodarze z świńskiej skóry. Buty wysokie czarne z cholewami nosili tylko gazdowie bogaci.

Dziś wykonanie oryginalnego najstarszego stroju, nie jest łatwe i do końca możliwe, gdyż nie ma już takich materiałów, jakie tkano kiedyś w domach, stosuje się też inne nici do zdobień, a zdarza się też, że twórca wplata w całość jakąś swoją inwencję, co czyni strój niby taki sam, ale już nieco inny. Nie mniej jednak można odtworzyć formy zdobień i haftów, zachować ten sam wzór i krój stroju. W tym celu warto, opierając się na badaniach sprzed pół wieku, dokonać pewnej systematyzacji trzech odmian, ja­kie na terenie dzisiejszego Spisza się ukształtowały.

Zanim jednak przejdę do omawiania stroju spiskiego i jego trzech odmian, wspomnę krótko o pewnych historycznych uwarunkowaniach, jakie wpłynęły na jego wygląd, zdobnictwo i materiały, z których był wykonywany.

Teren Spisza, jako teren przygraniczny, w ciągu swej ciekawej historii poddawany był zmianom, jakie tu zachodziły w związku z przynależnością do różnych właścicieli i państw. Te przynależności również miały wpływ na strój. Różni się on od stroju regionów sąsiadujących i wykazuje wpływy obce, a mianowicie niemieckie i węgierskie, a także wołoskie. Wpływy węgierskie odbiły się głównie na terminologii (np. gombos to guzik, czy borytasy – pętlowe ozdoby spodni), ale na kroju także, chociażby wspo­mnieć kapelusze męskie, tzw. „węgierskie” – filcowe o szerokim do góry wywiniętym rondzie, kupowane w miastach spiskich. Po 1920 roku, w momencie przyłączenia obszaru dzisiejszego Spisza do Polski, zaznaczyły się z kolei wpływy podhalańskie, nastąpiła zmiana źródła zakupu materiałów odzieżowych. O ile przedtem Spiszacy zaopatrywali się na terenie miast spiskich, jak Stara Wieś, Kieżmark, Lubowla, tak po 1920 roku przenieśli się z zakupami do Nowego Targu i Krościenka, gdzie nie zawsze znajdowali towary odpowiadające ich dotychczasowemu przyzwyczajeniu. Jednak przejęli nowe tkaniny i nieco inne fasony. Dość często zamiast tworzyć samodzielnie w domu, co było bardzo pracochłonne, kupowali gotowe ubrania, tańsze i wygodniejsze.

Na terenie Polskiego Spisza, który obejmuje 14 wsi, wykształtowały się trzy odmiany stroju spiskiego, różniące się od siebie głównie zdobieniami i niektórymi elementami kroju. W niniejszym artykule omówię odmianę kacwińską, która obejmuje wsie: Kacwin, Łapsze Wyżne, Łapsze Niżne, Łapszankę, Frydman, Falsztyn, Niedzicę.

Na codzienny strój kobiecy składały się: koszula bawełniana z rękawami długimi lub krótkimi. Koszula była dość krótka, sięgała nieco poniżej pasa. Rękaw uszyty był z całej „szerzyny” płótna. Pod pachą wszywano „ćwikle”. Rękawy dołem były marszczone, ujęte w obszywkę, która z kolei wykończona była koronką, szerszą (młode dziewczyny, które się bardziej stroiły) lub węższą (starsze ko­biety). Szerokość przodu, tyłu i rękawów marszczono przy szyi, gdzie wszywano obszewkę, również wykończoną koronką. Koszula miała rozcięcie do połowy przodu, celem łatwiejszego włożenia przez głowę. Kolejny element stroju to spódnica zwana „kanafoską”, która jest najstarszą od­mianą. Uszyta z pasiatego płótna o tle czerwonym. Sposób tkania powodował, że w deseniu przypominało atłas. W zależności od rozmieszczenia i rodzaju pasków nazywane były: „tęczowa”, „czerwona trojaka”, „czerwona czworaka”, „mieszana”. Szyto je w ten sposób, żeby szerokość materiału stanowiła długość spódnicy. W pasie ułożona była w fałdy i wszyta w obszewkę. Przód „kanafoski” stanowił tzw. „przodek”, czyli płat z płótna lnianego. Fałdy ułożone były w taki sposób, że paski wzoru pasiaka trafiały w środek fałd, czyli były ukryte, a cała spódnica robiła wrażenie jednolicie czerwonej. Używano jej zarówno na co dzień, jak i od święta. „Kanafoski” wyrabiano na terenie Spisza do I wojny światowej. Z początkiem XX wieku zaczęto nosić spódnice jednobarwne szyte z cienkiej wełenki, tzw. „śtofki” oraz kretonowe, tzw. „kartonki”. W latach międzywojennych przyjęła się spódnica uszyta z barwnego, kwiecistego tybetu. Odświętnym typem spódnicy był „kidel gradowy”, czyli adamaszkowa biała spódnica. Pod spódnicę wierzchnią wkładano spodnią spódnicę (czasem nawet trzy), szeroką i marszczoną. Z przodu na spódnicę zakładały kobiety zapaskę, szytą z czarnego „orlijonu”, obszytą dookoła czarnymi fabrycznymi „cipkami”, u góry wszyte w „obujek”, z wiązaniami zwanymi „maślami”, czyli kokardy. Od święta używano fartucha białego rąbkowego. Na koszule zakła­dano gorset, zwany też „lajbikiem”. Szyto go z materiałów jednobarwnych, przeważnie „barsianów” lub sukna. Zdobiono je sznurkami w ten sposób, że sznurki ułożone w drobną „mirwę” lub „gadzik”, podkreślały linię stroju i brzegi „lajbika”. Najczęściej spotykane, to czarne z białymi lub szafirowymi sznurkami, lub zielone ze sznurkami czerwonymi. Dołem wykończone były kaletkami, tj. długim pasem materiału ułożonym w płytkie fałdy, rzadziej ułożone z przodu, gęściej z tyłu. „Lajbiki” z przodu zapinano na guziki. Na przełomie XIX i XX wieku pojawiły się katany, które częściowo wyparły „lajbiki”, albo były noszone na wierzchu. W odmianie kacwińskiej zwano je „kurtkami”. Szyte były z satyny i podszywane materiałem w czarne kraty. W pasie były bardzo obcisłe, poniżej lekko rozkloszowane, z ułożoną fałdą w dolnej części pleców, przy szyi wykończone stojącym kołnierzykiem. Na głowę kobiety zakładały czepiec, a na niego tybetową chustkę, wiązaną pod szyją (mężatki). Warto też wspomnieć, że wszystkie kobiety miały długie włosy, zaplatane w warkocze, inaczej przed, a inaczej po ślubie. Mężatki zaplatały dwa warkocze, skręcając każdy razem ze sznurkiem, następnie okręcając je wokół głowy. Całość kobiecego stroju kończyły buty. W XIX wieku nosił kierpce, zaś zimą tzw. „kołcany”, czyli płytkie pantofle wykonane z sukna w domu. Nogę okręcano„onucką”, czyli kawałkiem płótna ze zużytej odzieży. Od początku XX wieku zaczęto chodzić w wysokich butach, zamawianych w Starej Wsi. Ale były one kosztowne i nie każdego było stać, żeby je kupić. W odmianie kacwińskiej miały ozdobioną górną część cholewy w ten sposób, że w zakończeniu w skórze wycinano otwory pod które podkładano czerwoną skórę.

Strój męski był mniej strojny od kobiecego. Składał się z koszuli, spodni uszytych z białego samodziałowego sukna, zielonych kamizeli, serdaka, sukmany, kożucha, kapelusza i kierpców, które zastąpiono końcem XIX wieku wysokimi butami. W stroju męskim noszono te same czę­ści na co dzień, co i od święta, z tą różnicą, że znoszone, bardziej zniszczone używano na co dzień. Różnica była widoczna natomiast między starszym a młodszym pokoleniem. Młodzi mężczyźni mieli bardziej bogate wyszycia na portkach oraz kapelusz przybrany gałązkami z jedlicy lub kwiatami. W dni chłodniejsze nakładano na koszulę serdak barani, w zimie sukmanę. Męskie koszule miały szerokie rękawy wszyte w pachę na gładko, dół marszczony ujęty w mankiet. Przy szyi koszula wykończona stojącym kołnierzykiem, wywiniętym na zewnątrz. Spodnie, czyli „portki” składają się z dwu nogawek, zszywanych tylko po boku, w których na krzyżach doszywano dwa płaty celem przedłużenia spodni. Posiadają dwa przypory, (wcześniejsze miały tyko jeden przypór), przykryte klapami wyciętymi w ząbki, zwane „zalatańcami”. W odmianie kacwińskiej męskie portki nie miały kieszeni. W połowie XIX w. ozdoby spodni ograniczały się do obszywania sznurkami granatowo – czerwonymi przyporów i szwów, potem sznurki przy przyporach układano w kolistą pętlę. Te pętlicowe zdobienia wokół przyporów zwano „borytasami”. W tej odmianie widoczne były różnice w zdobieniu między parobkami a gazdami. Ozdobą męskiego stroju były zielone „lajbiki”, noszone od drugiej połowy XIX wieku, zamawiane w Lubowali, szyte z sukna, tj. z zielonej „jangliji”. Sięgały do pasa, środek pleców u dołu wykończony był dwoma klapkami nachodzącymi na siebie. Powyżej nich występował dwukolorowy haft, czerwono żółty o motywach roślinnych, potraktowany abstrakcyjnie. Haft wykonany ściegiem łań­cuszkowym, uzupełniały płaskie metalowe guziki. Między ornament wkomponowana była data wykonania „lajbika”. Przody zdobiono 6 rzędami guzików i haftem, dodatkowo spod guzików zwisały kępki kolorowej bawełny, po bokach naszyte kieszonki, również ozdobione haftem i guzikami. Przy szyi wykończony stojącym haftowanym kołnierzem, także boki wokół wyszyte ściegiem łańcuszkowym. Sukmany sięgały poniżej kolan, miały krój „poncho podłużne” z doszytymi rękawami. W tej odmianie zdobienia wykonywano w formie aplikacji z „jangliji” biegnących wzdłuż przodów i na mankietach. Aplikacje składały się z małych kropek z sukna białego czerwonego naszytych w ten spo­sób, że wkomponowane były w kształt trójkąta, którego podstawę tworzył czerwony tulipanowaty kwiat. Zamożniejsi gospodarze posiadali długie, białe kożuchy, zdobione kolorowym suknem, wyszywane czerwono – zieloną włóczką. Kapelusze noszono na co dzień z czarnego filcu. Miały szerokie ronda, czyli „kanie”, uformowane w ten sposób, że odwinięte dookoła głowy w górę, przybierały prawie pionową pozycję, zakrywały główkę kapelusza, która stawała się niewidoczna, zwisał natomiast koniec barwnej wstążki, używanej jako ozdoba. Kupowano je w Starej Wsi lub Lubowali. Po I wojnie zaczęły zanikać, a na ich miejsce pojawiały się kupowane w Nowym Targu, fabryczne z zielonego sukna. Krój męskich butów przypominał wojskowe węgierskie, wysokie, z przodu cholewa nieco wyższa wycięta w dwa zęby. Brzeg buta wykańczała tzw. „plecionka” ze skóry.

Józefa Żołądek

 

Jurgowska odmiana stroju spiskiego

Strój spiski w odmianie jurgowskiej występuje we wsiach: Jurgów, Rzepiska i Czarna Góra. Jest to najbar­dziej typowa z trzech odmian, gdzie zarówno w stroju koterystyczne są tu krótkie sukmanki męskie, spodnie z haftowanymi sercowatymi parzenicami, brak zielonych kamizelek, kapelusze typu podhalańskiego z pióropuszami u drużbów. W stroju kobiecym czerwone „janglijowe” spódnice i haftowane czarną nicią koszule.

Na strój męski składały się: koszula, spodnie z bia­łego samodziałowego sukna, sukmana, kożuch, kapelusz i kierpce. Najstarsze koszule męskie szyto z płótna sa­modziałowego i miały one kształt „poncha podłużnego”. Rękaw z koszulą złączony był ściegiem zwanym „cipką”, wzdłuż której zarówno brzegiem koszuli jak i rękawa biegła mereżka. U dołu rękawy nie były ujęte w mankiet, a jedynie miały obręb również zakończony mereżką. Nad obrąbkiem rękawów występowały szersze mereżki wiązane w małą krokiewkę. Koszula była krótka, sięgała zaledwie do pasa. Pośrodku materiału miała wycięcie na głowę, ujęte w wąską obszywkę, którą zdobiły wyszycia czarną nitką ściegiem krzyżykowym w tzw. „bogace” lub „krokiewkę”. Obszywkę z przodu wiązano sznurkiem, a rozcięcie z przodu spinano metalową spinką, a czasem nawet dwoma spinkami: mniejszą pod szyją a większą na piersiach. W końcu XIX w. krój koszuli zmienił się. Wszywano węższy rękaw, przy szyi koszula wykończona była stojącym kołnierzem.

Spodnie w odmianie jurgowskiej tzw. „portki” szyto z białego sukna samodziałowego, którego dziś się już nie tka. Według relacji J. Plucińskiego: „Gacie były zgrzebne, a dla paradności zdobione dołem strzępkami i dziurkowane”. Portki te przypominają w kroju spodnie podhalańskie. Mają obcisłe nogawice dołem zakończone w ten sposób, że zachodzą na kierpce okrywając stopę. W tej odmianie istniały dwa typy spodni, z których starsze posiadały tylko jeden przypór umieszczony z prawej strony. W drugim typie były dwa przypory po obu stronach, które przykrywały klapy zwane „załuskami”. Krój tych portek też różni się od odmiany kacwińskiej tym, że składa się z dwu nogawek i doszywanych na krzyżach dwu płatów sukna celem przedłużenia spodni i zeszywane są po stronie zewnętrznej. U dołu rozszerzają się kloszowo i wydłużają dzięki wszyciu dwóch małych klinów. Posiadają też dwie kieszenie. Bardziej bogato niż w pozostałych odmianach, zdobiono portki wokół przyporów.

Początkowo najczęściej spotykanym motywem był tzw. ”gadzik”, u dołu którego jako zakończenie wystę­puje „krzesiwko” lub serduszko, nazywany w Jurgowie „ślimockami”, później coraz częściej stosowano ozdoby kwiatowe. „Portki” mają także zdobienia wzdłuż szwów bocznych. Wyszycia wokół przyporów w tej odmianie są najbardziej okazałe i bogate spośród wszystkich odmian na Spiszu. Portki podtrzymuje szeroki skórzany pas, zapinany z przodu na 4 -5 klamer.

Sukmany na co dzień szyto z ciemnego sukna, zaś odświętne z białego. Występujące w odmianie jurgow­skiej były krótkie, nie sięgające do połowy ud, po bokach miały doszyte kliny, sztywne i sterczące na boki bardziej niż w innych odmianach. Dookoła szyi przyszyty był płasko pojedynczy kołnierz, zdobiony wypustką z czerwonej i żółtej „jangliji”. Taką samą wypustkę wszywano między szwy klinów bocznych oraz przy rękawie dookoła mankietu, na który naszywano dodatkowo aplikację z czerwonego sukna wyciętego w dwa zęby.

 Kożuchy występujące w odmianie jurgowskiej szyto z czterech baranich skór, biało wyprawianych. U dołu były obszywane oprymami ( tzw. „galotki”) na przemian z białego i czarnego futra, przody zdobiono wyszyciami z czerwonej i zielonej włóczki oraz aplikacją z przewlekanego czerwonego safianu. W późniejszym okresie nie noszono kożuchów tylko serdaki. Szyto je początkowo z białych owczych skór, zastąpione następnie serdakami ze skóry barwionej, brązowej, z aplikacjami z czerwonej safianowej skórki.

W Jurgowie, Czarnej Górze i Rzepiskach noszono kapelusze zbliżone kształtem do podhalańskich, z tą różnicą, że miały wąskie ronda obramowane fioletową tasiemką. Parobcy zatykali za kostki od kapelusza pozłacaną „lnicę” (roślinę), lub żywe kwiaty, piórka z głuszca („głuchomie”) kupowane w Kieżmarku. Wyróżniało się znacząco nakrycie głowy pana młodego. Kapelusz jego bywał opasany szero­ką wstążką, o połowę szerszą niż na kapeluszach drużbów. Za wstęgę zatykał piórko z gałęzi jodły. Zdobiły go dodatkowo wstążki, paciorki, błyskotki i „wątrys”, tj. pęk mosiężnych spiralnie skręconych drucików.

Drużbowie mieli zatknięte za wstążką tzw. piórka. Był to duży bukiet zrobiony przez drużki, składał się ze 120 łodyg, zakończonych u góry piórkami w taki sposób, że tworzyły rodzaj kwiatka w kolorach czerwono- zielono- żółtym. W tej odmianie najdłużej zachowały się kierpce, początkowo wyrabiane ze świńskiej skóry, tzw. „spyrcoki”.

Józefa Żołądek

Jurgowska odmiana stroju spiskiego

- kobiecego

 

Na ubiór kobiecy składały się: koszula z długimi lub krótkimi rękawami, długa szeroka spódnica, zapaska, lajbik, katana, rańtuch, chusteczka kretonowa na głowę i kierpce. W czasie świąt noszono bardziej strojną koszulę, fartuch często biały rąbkowy lub suknię z czerwonej „jangliji”, kabatek ze „złotogłowiu” obszyty złotym galonem. Na głowę wkładały kobiety czepiec i białą rąbkową chustkę.

Spódnice charakterystyczne dla tej odmiany wyrabiane były z czerwonej „jangliji” ze złotą „treską”. W okresie postu i adwentu nosiły jurgowianki ciemne spódnice, tzw. „farbanki” z samodziałowego płótna farbowanego i drukowanego we wzory. Wierzchnim okryciem była brązowa sukmana a na głowę zakładano ciemną chusteczkę.

Strój pani młodej składał się z sukni i kabatka z czerwonej „jangiliji”, białej zapaski wyrobu fabrycznego z wzorem zw. „leluje”, strojnej koszuli i wysokich butów „szangrinek”. Głowę zdobiła jej tzw. koron­ka, czyli stroik z kupnych kwiatów, koralików i wstążeczek, zwany tu „porta”. Uzupełniał ją płatek sukna obszyty po krajach czerwoną sznurką. Płatek zdobiły naszyte różnokolorowe paciorki. Między paciorkami przymocowany był „wątrys” z „trzepiutkami”, czyli cekinami, na drucikach i szklanymi „dyntkami”. Na plecy zwisały kolorowe wstążki. Wierzchnim okryciem stroju ślubnego pani młodej był biały kożuch lub „obrusiany rańtuch”. Drużki ubrane były podobnie jak pani młoda, z tą różnicą, ze nie zakładały kożucha, a głowy przystrajały mniej strojnym wiankiem.

Koszule – najstarsze szyto z płótna szarego, samodziałowego, cienkiego. Rękawy dołem nie były ujęte w obszywkę, lecz w odstępie sześciu cm. od dołu przymarszczone, co tworzyło rodzaj falbanki. Ręka­wy doszywano w ten sposób, że przykładano je do boków koszuli równolegle. Górną część rękawa marszczono, podobnie marszczono wokół szyi, a następnie wszywano w obszywkę, stanowiącą kołnierz. Pod szyją wiązano koszulę przy pomocy „sznurki” przewleczonej przez otwory w kołnierzu, a na wierzch przypinano czerwoną kokardę. Koszula sięgała do pasa. Na ramieniu zdobił ją czarny haft o wzorach geometrycznych. W starszych koszulach haft ten wykonany był ściegiem łańcusz­kowym, w nowszych krzyżykowym. Wąski pas haftu występował także na mankiecie, zakończonym w koronkowe ząbki. Innym typem koszul były szyte z grubego płótna, które miały węższe rękawy, ujęte dołem w obszywkę zdobioną szeroką mereżką, bez zdobień na ramionach. Jeszcze jeden rodzaj to koszula robocza, używana wyłącznie w dni powszednie do pracy. O kroju „poncho podłużne”, czyli z jednego płata płótna złożonego na pół z wycięciem na głowę, w których przód ozdobiony był mereżką. Młode dziewczyny nosiły koszule z krótkimi rękawami.

Spódnice w omawianej odmianie istnieje kilka nazw na określenie spódnicy, w zależności od materiału, z jakiego ją wykonano. Ogólnie wszystkie określa się mianem fartucha. Nazwy suknia używa się na spódnice z czerwonego sukna fabrycznego, tzw. „jangliji”. Te spódnice obszyte były dołem złotą strojną taśmą, zwaną „treską”. Inny typ to tzw. „farbanki” z samodziałowego płótna, barwione na kolor granatowy i pokryte ręcznie drukowanym wzorem. Noszo­no także białe fartuchy rąbkowe, w których wyróżniały się tzw. „retiskowe”, które miały pio­nowe pasy z grubszej nici niż tło. Z białych na­leży jeszcze wymienić „obruszane”, tzw. adamaszkowe. Nie było takiego bogactwa spódnic w pozostałych dwóch odmianach. Na spódnicę z przodu kobiety zakładały zapaskę rąbkową, złożoną z dwu szerzyn materiału, łączonych ściegiem zwanym „cipką”. Szyte były z białego cienkiego materiału z „lelujami”, wykończone dołem i po bokach koronką („cipką”) lub z czarnego „orlijonu” wykończone czarną koronką. Początkowo szeroka zapaska okrywała całą niemal spódnicę, potem węższa nacho­dziła tylko na przód.

Gorsety – najstarszy typ to tzw. „kabatka”, wykonana z trójjedwabnego brokatu, o trójkątnych występach w górnej części przodów i pleców. Późniejsze są gorsety wykonane z fabrycznego czerwonego sukna – „jangliji”, obszyte złotym galonem, zwanym „treską”. Lajbik (gorset) jurgowski był krótki, nie sięgał nawet do pasa, dlatego przestrzeń między nim a suknią (fartuchem) wypełniała „krajka” lub „obujek” zapaski.

Katany – pojawiły się na przełomie XIX i XX w. i częściowo wyparły lajbiki. Miały krój bardziej prosty, mniej wcięty, rękawy marszczone na ramionach a dołem przyozdabiane czerwonymi „forbutkami” lub „krepindlami”, czyli naszyciami z różowej ząbkowanej tasiemki.

Jurgów, Rzepiska, Czarna Góra skupiały największą ilość tkaczek. Stąd też rozprowadzano rańtuchy na cały Spisz. Najdłużej, bo do I wojny światowej noszono je w tych właśnie wioskach. Wykonane były z cienkiego lnianego płótna, ozdabiane brzegi haftem. Noszone były jako okrycie ramion. Zdarzały się mniej lub bardziej strojne, w zależności od zamożności właścicielki i w niektórych wzory pokrywały całą powierzchnię.

Kobiety z Jurgowa, Czarnej Góry i Rzepisk nosiły sukmany z ciemnego sukna zarówno jesienią, zimą jak i w czasie żałoby. Nie różniły się one pod względem kroju i zdobień od męskich. Podobnie jak mężczyźni, kobiety tak­że chodziły w kożuchach. Były one wykonane z białych skór owczych. W odmianie jurgowskiej lekko poszerzone od pasa w dół miały krój podobny do męskich i ozdobione bywały przeciąganą skórką czerwoną w kształcie drobnej kratki a także naszytymi z tego samego materiału ząbkami dookoła dolnego brzegu kożucha. Kobiety zamożne nosiły białe kożuchy.

Powszechne wśród młodych kobiet z Jurgowa, Czarnej Góry i Rzepisk było smarowanie włosów masłem celem łatwiejszego ich ułożenia. Po wyjściu za mąż zmieniało się uczesanie, włosy zaplatano, przykrywając je następnie czepcem, które z kolei przykrywano chustką.

Strój kobiecy również uzupełniały kierpce noszone latem, zimą zastępowano je „kołcanami” wykonywanymi z sukna. Na pocz. XX w. weszły w użycie wysokie buty ze skóry, bardzo drogie zamawiane w Starej Wsi. Buty jurgowianek wykonywane były ze skóry „szangrinowej” od której zwano ich „szangrinki”. Bardzo ważnym dodatkiem do ubioru kobiecego na Spiszu były wstążki, zwane tu „sznurkami”. Zaplatano je do warkoczy, do przybrania czepców, jako dodatek do korali.

Józefa Żołądek